Podróżnicze podsumowanie 2018

Witajcie na moim blogu! Moją przygodę z www.tripsonme.pl rozpoczynam na koniec 2018 roku! Niech ten koniec będzie początkiem czegoś nowego! 

Pozwólcie, że na wstępie przedstawię Wam kilka podróżniczych wspomnień 2018! Może zainspiruje Was to do zwiedzenia, któregoś z tych miejsc w 2019 roku!

Zapraszam do czytania!

Miejsce, w którym się zakochałam – SEATTLE

Seattle, Washington, USA – wrzesień
Seattle, Washington, USA – wrzesień

Zdecydowanie moim podróżniczym numerem jeden w tym roku było Seattle. To miasto nigdy nie było na mojej travel bucket list, ale los chciał, że znalazłam się tam w tym roku i moje serce zostało skradzione. Ostrożnie stwierdzam, że wolę Seattle od Nowego Jorku, który zawsze był moim ulubionym miastem. Seattle ma po postu wszystko to, co kocham – ZGIEŁK MIASTA, OCEAN, GÓRY, LASY, nieco HIPSTERSKI KLIMAT, dający się zauważyć na każdym kroku i wiele, wiele innych cech, które mnie urzekły. 

Seattle, Washington, USA – wrzesień
Seattle, Washington, USA – wrzesień

Najbardziej satysfakcjonujący widok – ARCHES NATIONAL PARK 

Pierwsze spojrzenie na Delicate Arch 

Kolejny niezaplanowany punkt w podróży po campie to Park Narodowy Arches w stanie Utah. Oczywiście wiedziałam o jego istnieniu, ale nigdy się na niego nie nastawiałam. Po odwiedzeniu Arches, mogę śmiało powiedzieć, że „bije na głowę” Grand Canyon. W parku byliśmy tylko jeden dzień, więc nie mieliśmy zbyt dużo czasu, ale już to co zobaczyłam w tym roku było niesamowite! A najbardziej satysfakcjonujące było zobaczenie Delicate Arch, po dosyć wymagającej (jak na tamtem moment) wędrówce (byliśmy już po 2 tygodniach intensywnej podróży, mieliśmy za mało wody i było mega gorąco). Jednak docierając do jakiegoś miejsca po nawet małym wysiłku, bardziej docenia się to co się widzi. 

Park Narodowy Arches, Utah, USA – wrzesień
Park Narodowy Arches, Utah, USA – wrzesień
Delicate Arch – Utah, USA – wrzesień

Niespodziewany cel podróży – SAINT LOUIS

Gateway Arch – St. Louis, Missouri, USA – wrzesień

W trakcie naszego roadtripa po USA, według planu, zaraz po zwiedzeniu Chicago mieliśmy jechać w dół do Nowego Orleanu. Jednak w tamtym czasie w Louisianie zagościła burza tropikalna. W związku z tym musieliśmy zmienić plany i wymyślić inny cel podróży. Zdecydowaliśmy się jechać w stronę Arches, a po drodze, z polecenia znajomego, odwiedziliśmy Saint Louis w stanie Missouri. Mimo mojej „jakiejś tam” wiedzy na temat Parków Narodowych w USA, nie miałam pojęcia, że ten majestatyczny łuk i miejsce, w którym stoi również należy do grona Parków Narodowych USA! (ze względu na symbolikę i historię – o czym napiszę w kolejnych postach 😉 Saint Louis miło nas zaskoczyło. Niezbyt zatłoczone, bardzo zadbane miejsce w USA, godne polecenia! 

Ulubione zdjęcie z podróży – RZYM

Rzym, Włochy – kwiecień

W tym roku moim ulubionym zdjęciem z podróży jest między innymi to zdjęcie z koniem w Rzymie, zrobione w kwietniu 2018 przez moją przyjaciółkę, która była wtedy na Erasmusie. Według mnie to zdjęcie idealnie uchwyciło moje dwie największe pasje – konie i podróżowanie

Najlepszy nocleg – MONUMENT VALLEY

Nocleg w Monument Valley, Arizona, USA – wrzesień

Najlepszy i za razem najtańszy nocleg (jedyne 4$ na osobę)  to zdecydowanie spanie na polu namiotowym w rezerwacie Indian Navajo z widokiem na słynne monumenty z czerwonej skały. W tym roku miałam pierwsze doświadczenia ze spaniem pod namiotem i chyba nie mogłam sobie wymarzyć lepszego miejsca na jeden z pierwszych campingowych noclegów.

Spełnione marzenie – JAZDA KONNO PRZEZ MONUMENT VALLEY

Monument Valley, Arizona, USA – wrzesień

Oprócz cudownego noclegu, to właśnie w Monument Valley spełniłam swoje marzenie o jeździe konnej „w dziczy”. Wyjazd w teren w rezerwacie Navajo o wschodzie słońca, to zdecydowanie jedno z piękniejszych wspomnień tego roku. 

Monument Valley, Arizona, USA – wrzesień

Najbardziej zatłoczone miejsce – FONTANNA DI TREVI, RZYM 

Fontanna di Trevi – Rzym – kwiecień

Podróżując w bardzo turystyczne miejsca, zawsze liczę się z tym, że pewnie będzie tam dużo ludzi. Kolejka do zdjęcia przy byku z Wall Street lub zatłoczony taras widokowy na Top of the Rock to jedno. Ale to co zobaczyłam przy fontannie di Trevi w Rzymie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania… Cel na 2019 rok jeździć w nieodkryte jeszcze miejsca, żeby choć przez chwilę móc przyjrzeć się danemu obiektowi bez przepychania się między miliony turystów. 

Polski must-see – KRAKÓW i AUSCHWITZ

Auschwitz, Oświęcim, Polska – styczeń

Aż wstyd przyznać, ale to właśnie w 2018 roku po raz pierwszy odwiedziłam Auschwitz. Myślałam o tym już od dawna (szczególnie jak w 2016 roku odwiedziłam Ground Zero – miejsce po zamachu z 11 września 2001 w Nowym Jorku, gdzie myślałam o ludziach, którzy tam zginęli i uświadomiłam sobie, że odwiedzam „ważne” miejsca za granicą, a nie te równie ważne, które znajdują się w Polsce). Dodatkowo, pozwiedzałam Kraków, w którym byłam kilkakrotnie, ale nigdy nie miałam czasu „na spokojnie” wszystkiego zobaczyć. Warto czasem znaleźć moment na docenienie Polski, jako podróżniczej destynacji. 

Kraków, Polska – styczeń
Kraków, Polska – styczeń

Najdłużej poszukiwane miejsce z Internetu – AMFITEATR W KARTAGENIE

Kartagena, Hiszpania – maj 

W maju odwiedziłam moją koleżankę, która była na Erasmusie w Murcji. Przygotowując się do tego wyjazdu – wpisałam w wyszukiwarkę „Murcja zabytki”. Pierwsze zdjęcie jakie rzuciło mi się w oczy, to piękny amfiteatr. Jak się później okazało, ten amfiteatr wcale nie znajduje się w Murcji, tylko w Kartagenie, czyli w mieście oddalonym od Murcji o ok. 35 min. Razem z moją koleżanką, wybrałyśmy się na wycieczkę do Kartageny stawiając sobie za cel odnalezienie tego amfiteatru. Jak się okazało, było to trudniejsze niż sądziłyśmy. Nie mogłyśmy ustalić, w którym dokładnie miejscu znajduje się ten amfiteatr, ani jak dokładnie się nazywa. Koniec końców, okazało się, że wejście na jego teren jest płatne, ale my jakimś cudem znalezłyśmy wejście do mini parku, z którego można było zobaczyć kawałek amfiteatru. 

Najlepsza niespodzianka podróżnicza – WASHINGTON D.C.

Waszyngton, USA – czerwiec

24 czerwca 2018 roku (moje 25 urodziny) będąc już na campie w Maine od 2 tygodni, poleciałam na jeden dzień do Waszyngtonu, aby odebrać dziewczynki wybierające się na camp. W 2017 zakochałam się w D.C. więc bardzo cieszyłam się, że zanim odbiorę dziewczynki z lotniska będę miała ok. pół dnia na spacer po „the National Mall”. Zaczęłam od lunchu na trawniku przed Białym Domem, potem ukryłam się przed deszczem w Muzeum Historii i Kultury Afroamerykanów, zrobiłam kilka deszczowych zdjęć przy Washington Monument i na koniec doszłam do Lincoln Memorial.

Waszyngton, USA – czerwiec
Waszyngton, USA – czerwiec
Waszyngton, USA – czerwiec
Polscy Górale w Waszyngtonie, USA – czerwiec

Jak się okazało w stolicy USA odbywał się festyn z okazji najdłuższego dnia w roku – w tym świętowanie nocy świętojańskiej w polskim stylu! Myślałam, że tego dnia nic nie zdziwi mnie bardziej niż zobaczenie polskich górali śpiewających polskie piosenki w tradycyjnych polskich strojach tuż przy Lincoln Memorial. Jednak kilka minut później, przeżyłam jeszcze WIĘKSZY SZOK, ponieważ spotkałam tam pana Marka Wałkulskiego, który właśnie szykował się do wywiadu z tymi muzykującymi Polakami! 

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że lądując w D.C. myślałam sobie, że fajnie byłoby w sumie spotkać Pana Marka, skoro tu mieszka.

fajnie byłoby w sumie spotkać Pana Marka, skoro tu mieszka.

I tak moje urodziny zakończyły się zrobieniem sobie zdjęcia z panem Markiem Wałkulskim w samym sercu Waszyngtonu 🙂 

Z panemMarkiem Wałkulskim w Waszyngtonie, USA – czerwiec

Największy pozytywny szok – Oczekiwania vs. rzeczywistość – HORSESHOE BEND

Planując podróże, często oglądami setki zdjęć z danego miejsca zanim sami je zobaczymy. U mnie było tak z Horseshoe Bend, które planowałam zobaczyć już od 2 lat, ale nigdy nie było mi „po drodze”. W tym roku w końcu udało mi się tam dotrzeć (po 20 minutowym spacerze w 40 stopniowym upale…) i zobaczyć to cudo na własne oczy. Powiem Wam, że jest to jedno z tych miejsc, którego majestatu nie odda żadne zdjęcie czy film. Na prawdę, Horseshoe Bend na żywo jest ogromne i bardzo majestatyczne! Polecam!

Ponownie odwiedzone miejsce – Las Vegas 

Punkt widokowy – Stratosphere – Las Vegas – wrzesień

Pierwszy raz byłam w Las Vegas w 2016 roku. Wtedy miasto wydało mi się mega sztuczne i zupełnie mi się nie podobało. Było mega gorąco, tłoczno i wszytko kręciło się tylko w okół wydawania hajsu, imprez i wystrojonych ludzi. W tym roku, wybrałam się tam z inną ekipą i od początku byłam sceptycznie nastawiona. Ale spędzając czas w hotelu Stratosphere i czilując w kasynie, nagle jakoś mi się tam spodobało.

A może to dlatego, że wygrałam 100$? W sumie ciężko stwierdzić 😀 

Najbardziej klimatyczne miejsce – MIASTECZKO SELIGMAN

Knajpka w miasteczku Seligman, Arizona, USA – wrzesień

W urokliwym miasteczku na historycznej Route 66 zwanym Seligman, spędziliśmy może niecałe 2 godziny. Zatrzymaliśmy się tam w drodze do Wielkiego Kanionu, żeby coś zjeść. Wjeżdzając do tego miasteczka w sumie ciężko zdecydować się gdzie się zatrzymać, bo każda przydrożna knajpka (nie ma tam nic innego) ma swój klimat! Ostatecznie wybraliśmy jeden z barów z burgerami i w między czasie zrobiliśmy sobie kilka fotek na tyłach tej knajpki. Mega klimacik! 

Najpiękniejszy zachód słońca – CAMP TAPAWINGO – MAINE

Camp Tapawingo – Maine, USA – sierpień

Tutaj nie trzeba zbyt dużo komentować 😉 

Najtańsza wycieczka – tydzień na Węgrzech za mniej niż 200 zł

Veszprém, Węgry,  – kwiecień
Veszprém, Węgry – kwiecień

Mimo tego, ze nie jestem już studentką, od czasu do czasu „wyskoczę” sobie na projekt z Erasmus +. W tym roku razem z moją kuzynką i przyjaciółką, wyjechałyśmy na projekt na Węgry. Spędziłyśmy tydzień w mieście Veszprem oraz pojechałyśmy na jeden dzień do Budapesztu!. Jeśli nie macie funduszy na wycieczki, koniecznie zainteresujcie się tematem projektów z Erasmus + (nocleg, wyżywienie, transport w trakcie trwania projektu jest za darmo! Pieniądze wydajecie tylko na swoje dodatkowe potrzeby 😉 

Budapeszt, Węgry – kwiecień
Budapeszt, Węgry,  – kwiecień

Najładniejszy widok z góry – Alicante 

W drodze na zamek – Alicante, Hiszpania – maj 

Po 5 dniach spędzonym w Murcji, wybrałysmy się na 2 dni do Alicante. Tuż po przyjeździe do Alicante, poszłyśmy się przejść po mieście i miałyśmy ambitny plan dostać się na zamek na wzgórzu. Tego dnia byłam mega leniem i ucieszyłam się na wieść o tym, że na zamek można wiechać windą! Niestety, winda przechodziła akurat renowację, więc jedyną opcją na zobaczenie zamku był specer pod górę… Mimo tego, że baaardzo nie chciało mi się tam wchodzić to już w połowie drogi cieszyłam się, że jednak tam wchodzimy, bo widoki były na prawdę piękne! 

W drodze na zamek – Alicante, Hiszpania – maj 
W drodze na zamek – Alicante – maj 
Na zamku – Alicante, Hiszpania  – maj 

Podróżniczych wspomnień w 2018 roku, było zdecydowanie więcej, ale te najbardziej zapadły mi w pamięć! 

W 2019, życzę sobie i Wam jeszcze więcej (bezpiecznych) podróży i radości z każdego nowego doświadczenia!

Koniecznie dajcie znać jakie są Wasze najlepsze podróżnicze wspomnienia z 2018 roku!  

Pozdrawiam!

EWA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *